|

Z MARIANEM KRAJEWSKIM i RYSZARDEM JURECKIM – na dwudziestolecie poznańskiej firmy REMKAN – rozmawia
Hanka Jarosz-Jałowiecka
– Poznańskie Przedsiębiorstwo Robót i Usług Specjalistycznych REMKAN Sp. z o.o. działa od 20 lat. Mówicie Panowie o sobie, że 20 lat temu „dwaj panowie postanowili wsiąść do pociągu, który nazywał się biznes”…
– Wtedy jeszcze nie do końca wiedzieliśmy, co będziemy robić. Brakowało kapitału początkowego, więc skupialiśmy się na pracach niewymagających znacznego usprzętowienia, w tym naśladowaliśmy „Jana Serce” czyli czyściliśmy kanalizację. Zatrudnialiśmy już wszakże około stu osób. Przełomem było zlecenie budowy kanalizacji w „Polfie”
w Grodzisku Mazowieckim. To była niebywale trudna robota. „Polfy” nie wyłączano z ruchu a musieliśmy przeprowadzić rury pod rzeką Utratą i pod torowiskiem kolejowym. „Polfa” należała wtedy do największych trucicieli środowiska i płaciła ogromne kary m.in. za trucie rzeki łącznie z możliwością jej zamknięcia decyzją Unii Europejskiej. Po przeprowadzeniu przez nas prac, budowie przepompowni wykorzystującej pompy ślimakowe, odprowadzane ścieki na tyle się poprawiły, że w Utracie ponownie pojawiły się ryby. To najlepsze świadectwo jakości naszej roboty.
– To był sukces, ale Panowie odeszliście od prac związanych z budową sieci kanalizacyjnej…
– W swoim istnieniu mieliśmy taki okres, w którym naszą działalność korygowaliśmy z „aurą”. Po ogromnych powodziach w 1997 r. uznaliśmy, że kraj będzie wymagał dużej ilości naprawy sieci kanalizacyjnej i deszczowej. Zapadła decyzja i zakupiliśmy pełny zestaw urządzeń do bezwykopowej naprawy sieci kanalizacyjnych. Mimo sporych sukcesów ta część działalności nas nie satysfakcjonowała i zostaliśmy przy renowacji sieci wodociągowych. Nadmienić należy, że wszystkie te urządzenia były z importu, wielce kosztowne, na których zakup musieliśmy wziąć kredyt. Przełomem stał się nasz wyjazd do Augsburga na początki lat 90. Tam podczas pokazu poznaliśmy nową dla nas technologię cementowania i czyszczenia sieci wodociągowej. Zafascynowała nas. Chcieliśmy tę technologię sprowadzić do Polski. Nawiązaliśmy kontakty z niemiecka firmą z Hanoweru. Potrzebne były pieniądze, których jeszcze nie mieliśmy. Żeby wziąć pożyczkę, zastawiliśmy wszystko, nawet mieszkania. Z pomocą przyszła nam dyrekcja „Polfy”, która podżyrowała nam weksel. Zrobili to, wiedząc że jesteśmy firma solidną – mogli już wtedy ocenić naszą pracę, bo po paru latach instalacje wciąż działały bez zarzutu. To chyba był pierwszy przypadek takiej współpracy firmy państwowej z prywatną. Nie obyło się bez momentu grozy, gdy na naszą prośbę odpowiedziano, że nie ma głównego księgowego. Przekonani byliśmy, że to zawoalowana odmowa, ale wtedy dyrektor zapytał, czy weksel może być nazajutrz…
– Co Panów tak zafascynowało w tej technologii, na czym ona polegała?
– To cementowanie istniejących rur wodociągowych betonem o specyficznym, bezpiecznym składzie przy udziale specjalnie prażonego piasku zmieszanego z cementem
w urządzeniu, które jest mieszadłem piasku, cementu i wody jak również pompą do betonu. Pompa ta poprzez węże tłoczy zaprawę betonową do turbiny, która równomiernie narzuca ją na ścianki rurociągu. Najdłuższy odcinek pomiędzy dwoma otworami dla przewodu DN 800 realizowaliśmy w Warszawie – wynosił aż 800 metrów. Oczywiście, wcześniej musimy taki odcinek sieci wyczyścić. Bolączką wodociągów jest zarastanie i rozszczelnianie się sieci, które powodują wtórne skażenie i straty wody. Zanim sieć uszczelnimy musimy więc wyczyścić przewody z wszelkiego typu narostów i osadów. Robimy to przy pomocy wody tłoczonej do przewodów pod ciśnieniem 1300 atmosfer, która wypływa z dysz z prędkością dźwięku (dla porównania: w kranie ciśnienie wody wynosi 1,5 atmosfery). Strumień wody ma przekrój 0,6 milimetra i jest w stanie wyczyścić rurę do białości. Po udrożnieniu przewodów, monitorujemy je, kamerami telewizyjnymi sprawdzamy od wewnątrz. Cały zestaw TV do tych prac, łącznie z przenośnym studiem, wykonaliśmy w naszej firmie – wiele innych urządzeń też zrobiliśmy samodzielnie w naszych warsztatach. Potem odbywa się właściwy proces cementowania, po którym ponownie za pomocą kamer sprawdzamy nałożenie warstwy betonu. Po przepłukaniu rurociągu, robimy próby bakteriologiczne. Po nich możemy rurociąg oddać do użytku. Warto zauważyć, że cementowanie zapobiega odkładaniu się tlenków żelaza, korodowaniu rury.
– Można w ten sposób uzdatnić wszystkie przekroje sieci?
– Zajmujemy się dość dużą skalą przekrojów – od 150 do 2400 milimetrów.
– Gdzie w Polsce przeprowadzaliście cementowanie sieci?
– W Warszawie, Katowicach, Krakowie, Tarnowie, Głogowie… Wykonaliśmy już ponad 200 kilometrów renowacji sieci. W województwie śląskim takie prace przeprowadzamy już od wielu lat – wyremontowaliśmy tu jakieś 100 kilometrów sieci.
– Obserwowałam wasze prace między Pszczyną a Żorami. Myślałam, że cementowaniem wodociągów zajmuje się więcej ludzi.
– To roboty specjalistyczne. My dysponujemy ludźmi, którzy już od wielu lat pracują przy cementowaniu i wiedzą, jak to robić.
– No właśnie, od ilu lat zajmujcie się tą technologią?
– Od przeszło piętnastu lat, ale Niemcy stosują ją już prawie pół wieku – to pokazuje ogrom naszego zacofania w tej materii. W Polsce w ogóle mieliśmy znaczne opóźnienia technologiczne, zarówno w zakresie produkcji wody, która przez dużą zawartość „szkodliwej chemii” nie wszędzie nadawała się do picia, jak i w jakości wodociągów. My dajemy gwarancję, że po naszych renowacjach sieć będzie działała sprawnie a płynąca nią woda zachowa właściwe parametry zdrowotne.
– Nie macie Panowie żadnych problemów? Cały czas mówimy o waszej pasji i sukcesach firmy…
– Zna Pani aktywnych ludzi bez problemów? REMKAN to nie jest wielka firma z ogromnym zapleczem finansowym. Żeby przystąpić do przetargu, zwłaszcza opłacanego z funduszy unijnych, potrzeba dziś sporego kapitału. To dlatego najczęściej wygrywają takie przetargi duże firmy, i to zagraniczne, które potem zlecają prace polskim podwykonawcom, ale za o wiele mniejsze pieniądze. Mało kogo to obchodzi, za wiele o tym nie mówimy. A to problem szerszy, skoro i w Niemczech na rynku pozostało z pięć dużych firm, które wyeliminowały wszystkie małe. Giganty dla sprostania rozdętym, biurokratycznym wymogom stawianym na przetargach, mają wyspecjalizowany sztaby ludzi. Nie byłoby sprawiedliwiej i sensowniej, gdyby dopuszczono legitymowanie się nie tylko posiadanym kapitałem? Niechby o wiarygodności firmy mówiły także zakres i jakość już przeprowadzonych przez nią prac.
– Wtedy Wasze renowacje 200 kilometrów sieci, świadczyłyby o REMKANIE najlepiej. Życzę kolejnych setek kilometrów odnowionych i usprawnionych wodociągów. Dziękując za rozmowę, gratuluję osiągnięć 20-lecia.
Zobacz również
Rządzić znaczy służyć |
Władza (2) |
Aż po uszy |
Potrzeba zrównoważonego rozwoju |
From... Holland? |
Kariera naukowa(2) |
Ekolaury PIE 2006 |
Wykorzystana szansa |
Mocną kobiecą ręką |
Na co, dla kogo? |
Współpraca transgraniczna w Polsce i Europie |
Magia miejsca |
Jest rzeka! |
Geoinformatyka |
Krystyna Bochenek: Być kobietą w polityce |
Nadzieje i wyzwania |
Optymizm mimo wszystko |
Bezpiecznie, czysto, zdrowo |
Tatrzańskie mosty |
Bitwa o pozycję |
Bielsko-Biała inwestuje |
Good night and good luck! |
Dylematy zarządzania |
Zewrzeć szeregi |
Jak przeżyć wakacje?
| |
| |
|
jeśli chcesz, aby Twój e-mail był aktywny usuń tekst wpisany w pole formularza

| Euroregiony Polska [53/54 2006]
| 
|
|
|