|
Z mgr inż. TADEUSZEM FILIPKIEM – Dyrektorem Hydroprojektu Kraków Sp. z o.o. – rozmawia Jolanta Pieczka
– Powszechną słabością polskiej gospodarki jest brak kapitału. Dotyczy to zwłaszcza finansowania przedsięwzięć inwestycyjnych. Jednocześnie w Polsce mamy do czynienia z dużym ożywieniem w dziedzinie poprawiania infrastruktury technicznej kraju, do czego coraz częściej wykorzystywane są unijne fundusze strukturalne. Polskie przedsiębiorstwa projektowe znajdują na początku łańcucha realizacyjnego tych zadań. Jakie są – z Pańskiego punktu widzenia i doświadczeń – szanse utrzymania się polskich biur projektowych na rynku?
– Kiedy w 1992 roku Centralne Biuro Studiów i Projektów Budownictwa Wodnego Hydroprojekt Oddział Kraków przekształcało się w spółkę pracowniczą Hydroprojekt Kraków, nie było pieniędzy nawet na delegacje. Jeździliśmy w teren za własne oszczędności. Mimo tak złej początkowo kondycji finansowej, a może właśnie dzięki niej, potrafiliśmy utrzymać się na rynku a potem ugruntować pozycję – choć i dzisiaj nie jesteśmy spółką kapitałową, czyli taką, która może sobie pozwolić na bardzo długie kredytowanie prac projektowych naszym kontrahentom i czekanie, aż zdobędą fundusze – w tym także unijne – i będą
w stanie nam zapłacić. Jak słusznie Pani zauważyła, słabość kapitałowa polskiej gospodarki jest jej kulą u nogi
a rozwój gospodarczy w tempie 5 procent rocznie należy przypisać nie tyle ingerencji sił wyższych, co przedsiębiorczości, pomysłowości, determinacji i umiejętności poruszania się w biznesie naszych menedżerów. Cieszy mnie, że ludzie pracujący w i dla Hydroprojektu Kraków zaliczają się do tego grona. Jest ciężko, ale wcale nie beznadziejnie. Ciężko jest się przyzwyczaić do braku płynności finansowej naszych partnerów, a najważniejszą cechą, jaką trzeba w sobie wykształcić, by się nie załamać, jest cierpliwość. Jesteśmy zaprawieni w bojach i mamy poczucie ciągłości, bo Hydroprojekt Kraków nie jest firmą, która pojawiła się znikąd. Jeśli liczyć wszystkie lata naszej obecności w polskim budownictwie wodnym – mam na myśli wspomniane Centralne Biuro Studiów i Projektów Budownictwa Wodnego – to uzbiera się ich aż 54. Wiedza, doświadczenie, rozeznanie w potrzebach oraz marka to najważniejsze atuty torujące nam i dzisiaj drogę na rynku. Kumulując kilkudziesięcioletnie doświadczenia, nasze biuro dysponuje doskonałym rozpoznaniem problematyki wodno-gospodarczej i hydrotechnicznej, zwłaszcza na obszarze całej Małopolski i Górnego Śląska. Sprawnie realizujemy zamówienia zarówno dla dużych, jak i małych zagadnień. Dysponujemy sprzętem komputerowym i oprogramowaniem pozwalającym nowocześnie rozwiązywać problemy projektowe. Są to programy komercyjne, między innymi: Z_SOIL, ROBOTV6, GALENA, WiseImage, ArcView, Autodesk Land Desktop i inne wersje programu AUTOCAD, jak również, programy z dziedziny gospodarki wodnej i hydrauliki, opracowane we własnym zakresie. Posiadamy dobre i owocne kontakty robocze z wiodącymi w naszej branży jednostkami naukowymi. Nasza obecna kadra, łącząca rozwagę doświadczenia z inwencją młodości, gwarantuje dobrą jakość i terminowość wykonywanych prac.
– O infrastrukturze hydrotechnicznej jest głośno zwykle w czasie wielkich powodzi. Na co dzień poprawianie stanu rzeczy w sferze, która pochłania ogromne pieniądze, nie jest widoczna. Czy, według Pana, świadomość, jak ważna to dziedzina dla funkcjonowania państwa, jest wystarczająca?
– Niestety, z ubolewaniem zauważam bardzo niekorzystne trendy, jakie zaczynają dominować w postępowaniu inwestorów. Mimo oczywistej konieczności dbania o jakość projektowania i zachowywania najwyższych standardów tej pracy, w przetargach liczy się jedno kryterium: cena. Taki sposób myślenia wymusza obowiązująca ustawa o zamówieniach publicznych. Wygrywa ten, kto najniżej wyceni swoją usługę projektową. Jak widać i w ten sposób, jak trup z szafy, wyziera gorzka prawda o braku kapitału w gospodarce. Ten, kto nie ma pieniędzy, zawsze kupi towar najtańszy. W ten sposób znów zaczynamy równać
w dół. Mam nadzieję, że wolność gospodarcza, jaka panuje w UE, a także jej nadzór nad polskimi inwestycjami w infrastrukturę techniczną finansowanymi z funduszy strukturalnych wymusi w końcu na inwestorach dbałość o jakość całego procesu technologicznego w budownictwie wodnym. Tylko w tym widzę szansę dla firm i biur projektowych kierujących się zasadą poważnego podejścia do pracy, jaka obowiązuje w Hydroprojekcie Kraków. A jeśli już mowa
o Unii Europejskiej, to muszę powiedzieć, że sami ubiegaliśmy się o unijne dofinansowanie zakupu nowego oprogramowania i sprzętu komputerowego, lecz, mimo uzbierania bardzo dużej liczby punktów, nie przyznano nam dotacji. Niby tych pieniędzy z UE jest masa, ale też konkurentów ubiegających się o nie nie brakuje. Trudno mi określić kryteria, jakimi dzielący te środki się kierują.
– Czy rzeczywiście powszechnie występuje odwrót od jakości w tej dziedzinie budownictwa?
– Tak powiedzieć byłoby przesadą. Mówiłem tylko
o trendach, które mnie niepokoją. Na szczęście w Polsce jest wielu odpowiedzialnych ludzi, decydujących o wyborze projektanta na podstawie właściwego rozeznania i wiedzących, którym firmom można powierzyć najtrudniejsze nawet zadania, mając przy tym gwarancję dotrzymania przez nie kryteriów jakościowych i terminowości. Do takich przedsięwzięć należy niewątpliwie regulacja rzeki Rawy
w Katowicach, której II etap zakończono niedawno. Hydroprojekt Kraków Sp. z o.o. odegrał w procesie przygotowania tej inwestycji kluczową rolę. Czuję wielką satysfakcję, jak każdy projektant, który widzi, jak to co było na papierze, zyskuje realne kształty, z faktu, że to bardzo kosztowne i trudne, wziąwszy pod uwagę warunki techniczne, zadanie zostało wykonane. Nie ukrywam, że nasi partnerzy: m.in. RPWiK Katowice oraz Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach wysoko oceniając nasz udział w tej realizacji i wystawiają nam najlepsze świadectwo. Sęk w tym, by dobra marka, jaką cieszy się nasza firma, była brana pod uwagę przy wyborze projektanta przyszłych inwestycji w budownictwie wodnym. W branży hydrotechnicznej obowiązuje dyktat zleceniodawcy. Rzadko nasze środowisko jest proszone o opinię co do kolejności a nawet sposobu realizacji poszczególnych przedsięwzięć, na przykład dotyczących ochrony przed powodzią. Ze względu na rozmiary i koszty oraz potrzeby społeczne te cele są przedmiotem decyzji politycznych na szczeblu centralnym, regionalnym i gminnym. Zaniedbania w tej sferze są także wynikiem braku koordynacji pracy instytucji zajmujących się tym problemem i dlatego co kilka lat płacimy słono za taki stan rzeczy. Na szczęście coraz solidniejszym i obdarzonym wyobraźnią partnerem są samorządy i ich spółki działające w materii hydrotechnicznej. Sami także poszukujemy nowych rozwiązań. W wyniku naszych międzynarodowych kontaktów przeszczepiamy na polski grunt nową technologię zabezpieczeń przeciwpowodziowych, którą stosujemy tam, gdzie ze względów architektonicznych i krajobrazowychnie ma możliwości budowy wysokich wałów ziemnych. Mam na myśli bardzo mocną, wytrzymałą i rozbieralną ściankę aluminiową, zdolną oprzeć się wielkiemu naporowi wody, co sprawdzono w Austrii na Dunaju. Zastosowaliśmy tę technologię już w Krakowie, a jej pokaz powinien się odbyć u nas jeszcze w tym roku wg opracowanego również w naszym biurze skomplikowanego planu uruchomienia i organizacji montażu. Znamienne, że inwestorzy mieli problem ze znalezieniem odpowiedniej firmy, która podjęłaby się realizacji tego trudnego i bardzo odpowiedzialnego zadania w przypadku realnego niebezpieczeństwa. Na razie wypracowaliśmy bardzo dobry system monitorowania zagrożeń przeciwpowodziowych. Za tym muszą jednak pójść znacznie poważniejsze wysiłki i nakłady na tę dziedzinę, bo zaniedbania są ogromne. Hydrotechnika ma w kraju wielką przyszłość i wierzę, że polskie firmy działające w tej branży, a wśród nich i Hydroprojekt Kraków sp. z o.o. przezwyciężą trudności, o których mówiłem i zyskają silną pozycję na otwartym rynku. Na dobry początek, za kilkanaście dni przeprowadzamy się do nowej, całkowicie własnej siedziby firmy.
– Dziękuję za rozmowę.
|