.:STRONA GŁÓWNA:.              .:CZYTELNIA:.              .:DOWNLOAD:.
skracać dystans  

Optymizm mimo wszystko

Z mediów bije nieco histeryczne przerażenie wobec tego, jak Polska jest odbierana przez Europę, co Europa o nas myśli. Sądzę, że nie należy się tym tak bardzo przejmować. Mamy do czynienia z normalną walką o władzę w kraju i jest to nasza wewnętrzna sprawa. Posługiwanie się w tym celu zagranicą niewiele da. Poza tym tak naprawdę Europa tak bardzo nami się nie przejmuje. Wielkie przemiany już nastąpiły. Jesteśmy natomiast zbyt biednym krajem, by spodziewać się poświęcania nam dużej uwagi. Prawda jest brutalna. Możnym tego kontynentu jest obojętne kto i jak rządzi w najbiedniejszym wśród większych. Liczy się gospodarka.

Rozwijamy się zbyt wolno. Wśród przyczyn wymieniłbym fakt, że kiedy zapoczątkowano w 1990 roku transformację ustrojową, ci, którzy odchodzili, zadbali o to, by zmiany zachodziły wolno, by mieli czas się ustawić. Teraz po 16 latach można odnieść wrażenie, że obecne przemiany, mimo mniejszej skali i amplitudy mają podobny charakter. Znów ci, którzy odchodzą – bronią się, by nie stracić. Czas zresztą pokaże, czy mamy obecnie do czynienia ze zmianami, czy tylko korektą. Przypuszczam, że z tym drugim. Problem polskiego życia politycznego polega na tym, że niebawem nie będzie już nikogo, kto będzie mógł powiedzieć: „Ja jeszcze nie rządziłem!” Myślę, że to wtedy dobrniemy do punktu, w którym są wszystkie dojrzałe demokracje. Wykrystalizuje się układ partyjny, a coraz mniejsze emocje będą towarzyszyły wyborom tylko raz na cztery lata. Kto by nie rządził, będzie to czynił podobnie, jak rywal, czy konkurent. Widzę w tym ogromną szansę. Bo stali aktorzy sceny politycznej będą, by zwyciężać, sięgać po coraz lepszych ludzi. To ich jakością a nie egzotyką i populizmem będzie można przyciągnąć elektorat a rządzenie będzie polegało na nieznacznych korektach i niewiele w skali makro znaczących przesunięciach akcentów w lewo lub w prawo – w zależności od ideologii zwycięskiej opcji. Już niebawem będzie normalnie.

Można sobie zadać pytanie, czy taki scenariusz będzie wynikiem zjawiska, które można określić skrótowo tryumfem gospodarki nad polityką? Wydaje się, że społeczeństwo już obecnie w dużej części rozumie, że istnieje prymat gospodarki, bo mimo zawirowań na tej scenie nie mają one prawie żadnego bezpośredniego przełożenia na poziom życia jednostek. To dlatego coraz mniej ludzi polityką się interesuje. Związek pomiędzy codziennym życiem, a światem, jaki widać w telewizyjnym okienku jest coraz luźniejszy. Przeciętny zjadacz chleba już nawet nie próbuje zrozumieć ludzi miotających się w politycznych kontredansach – ich motywów, celów, metod wreszcie. Elity nie cieszą się zaufaniem i to jest fakt.

Istnieje wszakże alternatywa dla scenariusza drogi do normalności, który napisałem powyżej. Otóż może pojawić się jakaś tzw. trzecia siła. Tak jak we Włoszech pojawiła się Liga Północna, tak i w Polsce można założyć, że pojawi się ruch egoistyczny, separatystyczny wręcz, mający za nic państwo solidarne, które próbuje się budować obecnie. Kontynuując te spekulacje można się zastanowić, czy oznak takich podziałów nie obserwujemy już teraz, kiedy pojawia się konflikt interesów regionów przy okazji rozdysponowania unijnych pieniędzy na lata 2007-2013. Regiony się antagonizują, rywalizują, a procesowi temu sprzyjają podejrzenia, że więcej otrzymują ci, którzy właściwie zachowali się w czasie ostatnich wyborów. Takie chwyty stosuje na mniejszą lub większą skalę każda władza. Nie przywiązywał bym wagi do tego typu zagrywek, bo wierzę, że Kowalski nie da się na nie nabrać, chociaż...

Pojawiało się w tych przepowiedniach zbyt wiele niewiadomych pora więc wracać do rzeczywistości. Skończył się Mundial, który stał pod znakiem nie tyle dążenia do zwycięstwa, co utrudniania gry przeciwnikowi. Pasuje, wypisz – wymaluj, do tego, co teraz dzieje się w polskiej polityce. Celem nadrzędnych, od 16 lat, stało się utrudnianie życia innym. Widownia już się tym zmęczyła. Zorientowała się, że do polityki zaczęli napływać coraz słabsi gracze. Dlaczego tak się dzieje? Z bardzo prostego powodu. Poziom bezrobocia spada i będzie spadał, bo ludzie wyjeżdżają, a gospodarka galopuje. Nie będzie już tak, jak wówczas, kiedy bezrobocie sięgało 23 procent, a jedynym nowym miejscem pracy był stołek w urzędzie gminnym, miejskim, czy marszałkowskim lub w ławach sejmowych, czy rządowych. W związku z tym ci aktywniejsi pójdą do przemysłu i usług lub sami będą tworzyć miejsca pracy. Słabsi zostaną przy polityce. to nie są krezusi, a z czegoś trzeba żyć. Idzie się niestety do władzy po to, by zarobić lepiej niż sąsiad i chociaż na cztery lata, aby zdobyć swoją małą stabilizację.

Skąd więc mój optymizm i nadzieja, że do polityki trafią w końcu wartościowi ludzie? Ano z przekonania, że tego, co cały cywilizowany świat już dawno temu przerobił w warstwie politycznej i gospodarczej, nie da się ani ominąć, ani przeskoczyć. Mrzonką jest oczekiwanie sytuacji, w której nie będziemy popełniali błędów tylko z tego powodu, że wiemy o jakie błędy chodzi i to, że ktoś już je popełnił. Może będzie to trwało krócej i mniej kosztownie, ale będzie. W końcu do polityki wejdą ci, którzy w niej powinni wieść prym. Nie obciążeni kompleksami, a dowartościowani, zamożni, a przez to mniej podatni na korupcję, bez fobii, za to z poczuciem misji i służby, bez żądzy podporządkowania sobie całej władzy. Niech to będą jednostki, ale niech się pojawią po to choćby, by wytyczyć kurs myślenia o nadrzędności i podmiotowości społeczeństwa, któremu mają służyć.

A to społeczeństwo się zmienia i trzeba będzie stawić czoła nowym standardom. Niedawno byłem na weselu pewnej młodej pary. Oboje przed 30-tką. Nowożeńcy poznali się w Londynie. Ona pochodzi ze wschodniej Polski, on z Ziem Zachodnich. Ślub w stylu amerykańskim odbył się w dawnej cerkwi prawosławnej przerobionej na kościół katolicki. Co ci ludzie osiągnęli w swym młodym życiu? Kupują dom w Londynie, kupili 2 działki - on w swoim mieście rodzinnym, gdzie będą mieszkać po powrocie, ona w swoim, gdzie będą budować letnią rezydencję. Kiedy zgadało się na przyjęciu o polityce nie wiedzieli nawet kto w Polsce rządzi. To nie ma dla nich żadnego znaczenia. Wiedzą czego chcą i jak do tego dojść.

Mam wychowanka, który kilka lat temu przysięgał, że jeśli do rządu wejdzie przywódca jednej z obecnych partii koalicyjnych, to wybierze emigrację. Spotkaliśmy się i zapytałem: I co, wyjeżdżasz? Nie – odpowiedział – To nie ma dla mnie żadnego znaczenia. Dlaczego? Mam świetną pracę – trzy tygodnie w Hannoverze, trzy tutaj, zarabiam dobrze, rodzina ma się super, więc po co mam się przejmować facetem, który i tak nie będzie moim gościem?

Studentka V roku Politechniki, którą zapamiętałem z wykładów w języku angielskim wyjechała na staż do Hiszpanii. Wróciła po kilku miesiącach i błyskawicznie awansowała na szefową dużego działu produkcyjnego w pewnej nowej wrocławskiej fabryce. Zarządza 50-cio osobową grupą. Rozmawiałem z jednym z dyrektorów z tej fabryki, Francuzem, który mi oznajmił, że ta dziewczyna to najwyższy poziom światowy i już teraz myśli o tym, by ją awansować a nawet przerzucić dalej w świat. A ona musi jeszcze napisać pracę dyplomową. Czy ją interesują roszady w polskim rządzie?

Czasy się zmieniają. Ludzie, jak to ludzie, zawsze będą i lepsi i gorsi. Wszędzie. Rzecz w tym, by ci drudzy jak najmniej utrudniali nasze indywidualne starania. By było normalnie.

Piotr A. Wrzecioniarz

  Zobacz również  
Rządzić znaczy służyć | Władza (2) | Aż po uszy | Potrzeba zrównoważonego rozwoju | From... Holland? | Kariera naukowa(2) | Ekolaury PIE 2006 | Wykorzystana szansa | Mocną kobiecą ręką | Na co, dla kogo? | Współpraca transgraniczna w Polsce i Europie | Magia miejsca | Jest rzeka! | Geoinformatyka | Krystyna Bochenek: Być kobietą w polityce | Nadzieje i wyzwania | Bezpiecznie, czysto, zdrowo | Tatrzańskie mosty | Bitwa o pozycję | Scementować znaczy polepszyć | Bielsko-Biała inwestuje | Good night and good luck! | Dylematy zarządzania | Zewrzeć szeregi | Jak przeżyć wakacje?
KOMENTARZE

SKOMENTUJ!

 

jeśli chcesz, aby Twój e-mail był aktywny usuń tekst wpisany w pole formularza

wstecz
Euroregiony Polska [53/54 2006] do góry