|
Z JANEM OLBRYCHTEM – posłem do Parlamentu Europejskiego – rozmawia
Jolanta Pieczka
– Dzisiejsza Polska to największy kraj wśród państw zaproszonych do Unii Europejskiej, a polska gospodarka jest wciąż jedną z najsłabszych w Europie, mimo 17 lat reform. Jaki wpływ na poprawę tego stanu ma tak silny organizm jakim jest Unia Europejska?
– Przede wszystkim spowodował zasadniczą zmianę w funkcjonowaniu państwa polskiego. Nie mam na myśli tylko elementów zewnętrznych, bo de facto zmieniają się przede wszystkim nasze sprawy wewnętrzne. Wejście do Unii Europejskiej nie jest wejściem do klubu bogatych -- to już się skończyło. Obecnie Unia Europejska, jak się to pisze w dokumentach, jest obszarem bezpieczeństwa, stabilności i demokracji. Poza tym wejście do tej struktury gwarantuje te warunki. Ma także ogromne znaczenie dla funkcjonowania gospodarki, która może po prostu z tego skorzystać.
Nowe wymogi znalezienia się na tym rynku nie są jednak proste, ale Unia jest dla nas nadzieją i wyzwaniem. Nadzieją na trwały pokój i rozwój społeczeństwa obywatelskiego, a wyzwaniem jest dbałość o stały i harmonijny rozwój integracji europejskiej dla dobra wszystkich jej uczestników i zaznaczenie naszej tożsamości w zjednoczonej Europie.
– Aprobatę dla Unii Europejskiej wyraża 65% Polaków. Dwa lata temu akceptujących członkostwo w Unii było ok. 39%. Czy Pana zdaniem ten współczynnik nie powinien być wyższy?
– To jest bardzo wysoki współczynnik. Jeżeli popatrzymy na to co się dzieje wewnątrz Unii Europejskiej i jeżeli weźmiemy pod uwagę to, co w dokumentach unijnych nazywa się deficytem demokratycznym -- inaczej mówiąc brak wiedzy na temat funkcjonowania Unii, który powoduje bardzo często poczucie alienacji czy też niezadowolenia - to okaże się, że w Polsce ten współczynnik jest bardzo wysoki. Szczególnie, że przez jakiś czas dyskutowaliśmy „czy wchodzić czy nie wchodzić”. Ten wskaźnik pokazuje, że dla większej części Polaków tak naprawdę wiele w życiu się zmieniło, że ta przynależność jest ważna.
Nawet jeżeli nie zawsze to ludzi obchodzi jednak zmieniły się warunki np. funkcjonowania gospodarki, możliwości podróżowania, przemieszczania w sensie zamieszkania, otworzyły się możliwości pracy w wielu państwach europejskich, uczenia i studiowania. Poza tym funkcjonujemy na terytorium, które kieruje się podobnymi zasadami. Myślę, że to nie jest przypadkowe i ten, jak powiedziałem, wysoki współczynnik powinien dla nas być dobrym wskaźnikiem. Oczywiście nigdy nie jest tak, żeby nie mogło być lepiej, ale naprawdę powinniśmy być zadowoleni z tego, że Polacy rzeczywiście dostrzegają te różnice.
– Na czym polega polityka spójności Unii Europejskiej?
– Jak sama nazwa wskazuje, to są takie działania, które mają doprowadzić do zmniejszenia różnic, do zmniejszenia dysproporcji, bo im większa spójność, tym mniejsze różnice. Czyli inaczej mówiąc, jest to używanie wspólnej polityki, również wspólnych pieniędzy do tego, żeby starać się zmniejszać te dysproporcje. Nie przez dotacje czy przez pomoc charytatywną ale przez próbę zaktywizowania, jakby wymuszenia na regionie, któremu niespecjalnie się powodzi, żeby znalazł najciekawszy pomysł i dobrych ludzi, którzy mogą ten pomysł zrealizować. I wtedy mówimy o interwencji, o dynamizowaniu , a nie mówimy o pomocy.
Polityka spójności jest polityką, która zmierza do wspierania. To jest nie tylko zasypywanie starych dziur, ale również zmniejszanie dysproporcji, jeżeli chodzi o poziom innowacyjności, o zdolności modernizacyjne itd. Dlatego też polityka spójności jest dzisiaj uznawana za instrument pomocniczy, bo np. z pieniędzy strukturalnych buduje się infrastrukturę, która będzie przyjazna do rozbudowywania ośrodków naukowo-badawczych czy zupełnie nowych działań innowacyjnych.
Polityka spójności zmienia się i jest nie tylko wspieraniem najsłabszych ale również wspieraniem tych regionów, które mają potencjalnie duże możliwości, ale nie dysponują środkami finansowymi.
– Jakie są ogólne założenia perspektyw finansowych w Unii i jakie są priorytety. Kiedy pieniądze, które nie zostały w terminie wydane, są „wygaszane”?
– Trzeba wyraźnie określić, że w Unii Europejskiej mamy do czynienia z budżetami rocznymi tak jak z każdym budżetem zamówienia publicznego, natomiast państwa Unii postanowiły jakiś czas temu porozumieć się w sprawie takiego ciągu budżetów, uzgodnić pewne zestawy nie dla jednego roku ale dla kilku lat. Tzn. uzgodnienia są roczne ale dotyczą kilku budżetów, stąd te unijne perspektywy. Państwa unijne umawiają się jaki jest podział dochodów, ile i na co będą chciały wydać. Muszą określić swoje priorytety. Inaczej mówiąc, ile chciałyby w ciągu tych kilku lat przeznaczyć na rolnictwo, ile na politykę spójności, ile na pomoc krajom trzecim, czyli takim, które do Unii nie należą. Państwa umawiają się czy dogadują co do pewnego poziomu dochodów. Potem określają zasady, wyznaczają pewne mechanizmy budżetowe, jak rozliczyć budżet, jak długo można te pieniądze wydawać etc.
Jednym z mechanizmów, jest mechanizm tzw. „automatycznego wygaszania”, ale dopiero po trzech latach. W polskim prawie tego nie ma. W polskim prawie niewygaszanie środków jest „na wniosek”. Jeżeli gmina nie zdąży wydać pieniędzy to składa wniosek o „niewygaszenie”.
Natomiast w Unii Europejskiej mamy automatyczną zgodę, czyli inaczej mówiąc pieniądze przeznaczone na określony cel mogą być wydatkowane z mocy prawa przez trzy lata, a w najbliższej perspektywie nawet przez cztery lata, ale już po tym okresie następuje automatyczne wygaszenie. Kiedy one wygasają? Wygasają wtedy kiedy nie prześle się wniosku o płatność. Oczywiście wniosek o przelew pieniędzy jest oparty na dokumentach stwierdzających, że zadanie zostało właściwie wykonane, odebrane i zafakturowane.
Władza odpowiedzialna za realizację programów w Polsce musi więc pilnować dotrzymywania terminów i na czas przesłać wnioski o płatności. Inaczej mówiąc wszystkie pieniądze, o które nie zwróciliśmy się w tym czasie „wygasają”.
Ten mechanizm został wymyślony dawno i bardzo dobrze działa i jest po prostu postrachem. My weszliśmy do Unii - akby pod rynnę ‑ takiego naprawdę bardzo precyzyjnego i bardzo zobowiązującego mechanizmu. To jest dla nas ogromne wyzwanie.
– Euroregiony, to obszary współpracy transgranicznej, działające w wyniku porozumienia przygranicznych jednostek samorządu terytorialnego – lokalnych i terytorialnych. Na czym polega projekt Komisji Rozwoju Regionalnego, w której jest Pan wiceprzewodniczącym – utworzenia Europejskiego Ugrupowania Współpracy Terytorialnej (EUWT)?
– Europejska współpraca terytorialna jest trzecim celem polityki spójności UE i zgodnie z prawodawcą unijnym obejmuje : współpracę transgraniczną, i to jest domena dla euroregionów, współpracę transnarodową czyli wtedy gdy odległe od siebie regiony postanowią ze sobą współpracować (np. region polski z regionem hiszpańskim ) i współpracę międzyregionalną, i to jest budowanie więzi między jednostkami mniejszymi.
Europejskie Ugrupowanie Współpracy Terytorialnej jest pewnym instrumentem prawnym, który ma być pomocny w realizacji działań na polu współpracy wszystkich tych wymienionych form. EUWT będzie posiadać osobowość prawną, a będą mogły go zakładać władze publiczne zajmujące się współpracą. Wszystkie te działania mają wpływać na harmonijny rozwój całej Wspólnoty oraz na zwiększanie spójności gospodarczej, społecznej i terytorialnej.
– Dziękuję za rozmowę.
|