.:STRONA GŁÓWNA:.              .:CZYTELNIA:.              .:DOWNLOAD:.
spotkania  

Magia miejsca

To niezwykłe miejsce, nad którym – jak pisze autor książki „Klucz do środka świata (opowieści o pewnym domu)” Władysław Wróblewski (poeta, pisarz, na co dzień kierownik biblioteki w Witnicy) – unosi się jakiś opiekuńczy duch, który sprawia, że wszystko, cokolwiek się tu dzieje, ma niezwykłą siłę i moc przyciągania ludzkich serc.

Chodzi o budynek liczący sobie 110 lat w Nowinach Wielkich, gmina Witnica niedaleko Gorzowa Wielkopolskiego, w którym obecnie znajduje się Przedszkole Gminne „Na Środku Świata”. Zainteresowanie historią tego obiektu zaczęło się... od remontu. Wtedy znaleziono stare niemieckie gazety „Vossische Zeitung”, spłowiałe „Dzienniki Zajęć Przedszkola Publicznego” i inne ciekawostki.

Wł. Wróblewski (najbardziej znany jako bajkopisarz, którego utwory tłumaczono na holenderski i niemiecki) współpracuje od lat z przedszkolem, które – głównie za sprawą byłej dyrektor Pani Grażyny Aloksy – ma w swym dorobku wiele cennych inicjatyw, takich jak np. wyprawa dzieci do Brukseli wraz z ARKą z klocków, którą podczas kolejnych stacji dzieciaki co rusz wznosiły na nowo i zapraszały do zabawy także inne dzieci, bez względu na ich wygląd czy język. Oczywiście przyjazd do Brukseli miał miejsce 30 kwietnia 2004 r. w przededniu wejścia Polski do Unii. Powstał kolejny projekt PHARE, w który włączona była książka o ARCE, ale nie przejazd do Brukseli, bo... wychodził on poza Euroregion. Po licznych perturbacjach z załatwianiem kasy otrzymali ją z MEN-u oraz od miejscowych i wojewódzkich włodarzy. To nie takie proste, aby za 20 tysięcy złotych kilkadziesiąt osób, autokar i TIR z klockami przejechał pół Europy (1.200 km) i jeszcze wróciło. Pracownicy Polskiej Ambasady w Berlinie, kiedy przekonali się, że to nie jest naciąganie ani polityczna bzdura, zaopiekowali się wyprawą. A w Brukseli, przed Parlamentem dziecięca ARKA Dobrych Wiadomości była hitem! Sześciolatki z przedszkola „Na Środku Świata” być może niewiele z tego wydarzenia zrozumiały, ale już zrozumiały co to jest inny kraj, a przejście przez granicę uznały za przejście na drugą stronę lustra.

Książka „Klucz do Środka Świata” (dwujęzyczna: polsko-niemiecka), której promocja odbyła się 14 czerwca (oczywiście w Nowinach Wielkich) jest współfinansowana ze środków Unii Europejskiej PHARE CBC w ramach Euroregionu „Pro Europa Viadrina”, Fundacji Współpracy Polsko-Niemieckiej oraz zielonogórskiego Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa SA.

To pierwsza tego typu książka, jaką tłumaczyliśmy (wraz z żoną Iwoną) – mówi Jens Frasek. – Może nie było to trudne zadanie, ale bardzo trzeba było „pilnować” stylu tekstu, ponieważ uprzednio współpracowaliśmy często (głównie teksty naukowe i turystyka) z Biurem Tłumaczeń PRO LINGUA Grzegorza Załogi, to i teraz nie odmówiliśmy.

Pewne elementy historii i tradycji polskiej są nieznane Niemcom (np. historia Wandy co nie chciała Niemca czy pamiętne z okresu PRL-u kartki żywnościowe i deputaty). Zadaniem tłumacza jest uwypuklenie tych spraw. Mnie było o tyle łatwiej, gdyż urodziłem się we wschodniej Brandenburgii, stąd i emocjonalne powiązanie z regionem Ziemi Lubuskiej.

Iwona i Jens Fraskowie mieszkali uprzednio w Poczdamie, a jakiś czas temu przenieśli się do Szczedrzyka na Opolszczyźnie, skąd pochodzi Iwona. Ta książka powstała po to, aby łatwiej można było kształtować na Ziemi Lubuskiej swoją małą ojczyznę, Heimat, region. Przecież nie można zapomnieć o jej historii. Ludzi, którzy tutaj mieszkają, przemieszczono w ten region kilkadziesiąt lat temu. Cały ich dorobek: materialny, kulturalny, intelektualny pozostał w „starej” wschodniej ojczyźnie. Tu zastali pozostałości po innej, obcej im kulturze. Wszystko trzeba było zaczynać od początku, po to, aby oni i ich dzieci mogli identyfikować się z tą ziemią. Nie było legendy o tym, czemu to drzewo czy pomnik tak się nazywają. Zaczęli od swojej wsi, od kształtowania tożsamości dzieci w przedszkolu (stąd bajki, aby dotrzeć do nich ich językiem).

„Wszyscy jesteśmy w naszym życiu przechodniami” – piszą wydawcy książki w Posłowiu – „Przechodząc przez „szczeliny czasu” nie mamy wpływu na to, w jakim czasie i miejscu przychodzimy na świat, kim jesteśmy i do jakiego narodu przynależymy. Ale jesteśmy jego częścią. Ważną częścią. Najważniejszą. Jeśli w trudnych chwilach historii potrafimy w sobie ocalić człowieczeństwo, to będzie to iskierka, od której na nowo rozpocznie się Życie. W budynku przy Wiejskiej, tak jak wcześniej przy Dorfstrasse, zawsze były obecne dzieci. To właśnie w symboliczny sposób ukazuje przedziwną ciągłość historii, kolejne nakładanie się jej śladów. Dziecięca radość z najprostszych rzeczy, ciekawość świata, ufność i powaga z jaką go poznają – nam dorosłym, na nowo pozwala uwierzyć w świat i jego dobrą przyszłość.”

Urszula Węgrzyk

  Zobacz również  
Rządzić znaczy służyć | Władza (2) | Aż po uszy | Potrzeba zrównoważonego rozwoju | From... Holland? | Kariera naukowa(2) | Ekolaury PIE 2006 | Wykorzystana szansa | Mocną kobiecą ręką | Na co, dla kogo? | Współpraca transgraniczna w Polsce i Europie | Jest rzeka! | Geoinformatyka | Krystyna Bochenek: Być kobietą w polityce | Nadzieje i wyzwania | Optymizm mimo wszystko | Bezpiecznie, czysto, zdrowo | Tatrzańskie mosty | Bitwa o pozycję | Scementować znaczy polepszyć | Bielsko-Biała inwestuje | Good night and good luck! | Dylematy zarządzania | Zewrzeć szeregi | Jak przeżyć wakacje?
KOMENTARZE

SKOMENTUJ!

 

jeśli chcesz, aby Twój e-mail był aktywny usuń tekst wpisany w pole formularza

wstecz
Euroregiony Polska [53/54 2006] do góry