.:STRONA GŁÓWNA:.              .:CZYTELNIA:.              .:DOWNLOAD:.
UE A ROZWÓJ REGIONALNY W POLSCE  

Na co, dla kogo?

Wobec faktu, że w przyszłej perspektywie budżetowej 2007-13 będziemy mieli do wydania ponad 60 mld euro trzeba radykalnie przyspieszyć inwestowanie funduszy strukturalnych. Polska niczego do tej pory nie utraciła - jest w połowie stawki, jeśli chodzi o wykorzystywanie unijnych środków w grupie nowych krajów członkowskich.

Komisja wypłaciła już Polsce około 25 proc. pieniędzy, które musi wydać do końca 2008 r. W zasadzie nie ma zagrożenia, by w tym roku jakieś środki zostały utracone, ale trzeba pamiętać, że w latach 2007-08 pieniędzy do wydania będzie dużo więcej. Przyspieszenia wymagają zwłaszcza inwestycje w sektorze transportowym. Bardzo się ucieszyłam, że prawie 90 mln euro zostanie przekazanych ze SPO Transport na budowę metra w Warszawie. Mam nadzieję, że będą one w pełni wykorzystane. To pomoże rozwiązać problem w tym roku, ale pieniędzy do zainwestowania w obszarze transportu będzie bardzo dużo w ciągu najbliższych dwóch lat. Wciąż zagrożona jest część projektów z Funduszu Spójności dotyczących ochrony środowiska i transportu, które w 2004 r. były przyjęte pod warunkiem, że ocena wpływu ich realizacji na środowisko zostanie zmodyfikowana zgodnie z wymaganiami prawa europejskiego. Tutaj czekamy w pewnym napięciu do końca czerwca, żeby - tak jak to ustaliliśmy ze stroną polską - uzyskać informacje, na ile zobowiązanie to zostało spełnione. Nie możemy wypłacić pieniędzy, dopóki nie zostaną zmodyfikowane te oceny. Potrzeby w Polsce są tak ogromne, że powinniśmy przyspieszyć cały proces, żeby modernizacja gospodarki polskiej stała się faktem i żebyśmy mogli jeździć po równych drogach.

Czasami dochodzi do rozbieżności pomiędzy Komisją Europejską a polskim rządem jeśli idzie o priorytety wyznaczone przez polski rząd w wydawaniu unijnych pieniędzy w przyszłej perspektywie. Od paru miesięcy rozmawiamy z polskim rządem na temat Narodowej Strategii Spójności. Przekazaliśmy teraz uwagi do Polski. Generalnie jesteśmy zadowoleni. Teraz liczy się czas. Chcielibyśmy, żeby prace nad tym dokumentem zostały sfinalizowane jak najszybciej. Równolegle regiony muszą przygotowywać programy operacyjne, ale z tego, co słyszę od moich współpracowników, którzy jeżdżą do Polski, przygotowywanie programów operacyjnych idzie dość sprawnie. To, co w tej chwili jest najpilniejsze, to podjęcie decyzji o algorytmie, na podstawie którego unijne środki zostaną rozdzielone między regiony.

Dochodzą mnie głosy o rozbieżnościach ocen w kontekście podziału pieniędzy na rozwój regionalny, czasami kwestionowana jest zasadność Programu Operacyjnego Rozwój Polski Wschodniej. Rok temu w ramach raportu spójności przedstawiłam informacje o dziesięciu najbiedniejszych regionach Europy i okazało się, że ponad połowa to są regiony polskie. Rząd miał więc podstawę, by w negocjacjach dotyczących budżetu UE na lata 2007-13 wystąpić o dodatkowe 883 mln euro. W moim przekonaniu to dobrze, że te pieniądze będą wykorzystywane jako dodatkowy program dla regionów najbiedniejszych. Wspólny program da większą spójność i efektywność w działaniu. Polska wschodnia to obszar, który nie jest dobrze zintegrowany ani pomiędzy poszczególnymi województwami, ani z resztą kraju. Trzeba jednak wziąć pod uwagę także zdolności absorpcyjne. Będą bowiem lata, kiedy udział środków unijnych w PKB regionów będzie bardzo wysoki, nawet 8-9-proc. Mam nadzieję, że trwają przygotowania do takiego wykorzystania pieniędzy, że środki te nie zostaną zmarnowane. Oczywiście rodzi się pytanie czy najbiedniejsze polskie regiony są gotowe na projekty innowacyjne. Uważam, że biedne regiony muszą zachować odpowiednią równowagę. Nie mogą postępować w myśl zasady: dziś zainwestujemy w infrastrukturę drogową czy kolejową, a jutro w innowacje. Czas płynie szybko i zanim wybudują sieć dróg, zmienią się technologie i te regiony będą cały czas z tyłu. Zachowanie takiej równowagi jest możliwe nawet w najbiedniejszych regionach. Byłby pan zdumiony tym, ile w Polsce już jest centrów innowacyjnych, także w biedniejszych regionach jak np. województwo podkarpackie.

Danuta Hübner
Komisarz UE ds. polityki regionalnej


Od redakcji:

Po dwóch latach członkostwa Polski w Unii wiadomo już na pewno: nasze samorządy radzą sobie świetnie z wykorzystaniem pieniędzy unijnych. Blisko 3 mld euro dla regionów (ponad 12 mld zł), które mogliśmy wziąć z Brukseli w ramach Zintegrowanego Programu Operacyjnego Rozwoju Regionalnego (ZPORR), wsiąkły w kanalizację polskich wsi, nowy asfalt na drogach regionalnych, remonty muzeów, nowe stadiony, szkoły, szpitale i we wszystko to, co zdołali wymyślić samorządowcy. Większość pieniędzy w regionach jest już rozdana. W latach 2004-06 to właśnie pieniądze na inwestycje w regionach stanowiły największą „szufladę” z 12 mld euro z Brukseli, z których mogliśmy korzystać. Poza pieniędzmi dla regionów do wzięcia były też pieniądze dla przedsiębiorców, na szkolenia, dla rolników itd. – i z tym nie jest najlepiej. Jak się okazało, samorządowcy są gotowi wziąć więcej, niż ktokolwiek by się spodziewał.

Dziś największym problemem są właśnie płatności - czyli pieniądze, które Bruksela wysyła do Polski jako zwrot za wykonane projekty. Projekty z Unii najpierw są bowiem realizowane, a dopiero później, po przesłaniu faktur za wykonane prace, refundowane z Brukseli. Pod koniec maja - jak szacuje resort rozwoju - Komisja Europejska wysłała nam 1,9 mld zł refundacji, czyli zaledwie 16 proc. tego, co powinniśmy dostać.

Pod koniec maja w najlepszej sytuacji w Polsce było woj. małopolskie - tam trafiło już prawie co trzecie euro z projektów, na które były umowy. Świetnie radzą sobie też województwa: lubuskie, podlaskie i kujawsko-pomorskie. Znacznie podciągnęło się śląskie, które jeszcze w marcu było prawie na końcu stawki. Najgorzej pod koniec maja było w łódzkim, gdzie z Brukseli napłynęło tylko 9,9 proc. pieniędzy, na które są umowy. Jakie są skutki opóźnień w wysyłaniu wniosków o płatność do Brukseli? Fatalne. Bardzo często jednostkom, które się zadłużyły na realizację projektu unijnego, brakuje potem pieniędzy na bieżącą działalność.

Lata 2004-06 były tylko przygrywką do tego, co będzie się działo w Polsce już od przyszłego roku do 2013 r. Wtedy każde województwo dostanie około miliarda euro na rozwój. Ile dokładnie może dostać każde województwo, będzie wiadomo już niedługo. Na niektóre jak np. na opolskie spadnie prawdziwy deszcz pieniędzy - ponad 15 razy więcej, niż miały dotąd do wydania! Co więcej, pięć województw wschodnich będzie mogło liczyć na specjalny program „Polska wschodnia”. To tam są 2 mld euro na duże inwestycje, które mają pomóc najbiedniejszemu regionowi Unii. Do tej ostatniej kwestii będziemy nawiązywać w najbliższych wydaniach ER-P.

  Zobacz również  
Rządzić znaczy służyć | Władza (2) | Aż po uszy | Potrzeba zrównoważonego rozwoju | From... Holland? | Kariera naukowa(2) | Ekolaury PIE 2006 | Wykorzystana szansa | Mocną kobiecą ręką | Współpraca transgraniczna w Polsce i Europie | Magia miejsca | Jest rzeka! | Geoinformatyka | Krystyna Bochenek: Być kobietą w polityce | Nadzieje i wyzwania | Optymizm mimo wszystko | Bezpiecznie, czysto, zdrowo | Tatrzańskie mosty | Bitwa o pozycję | Scementować znaczy polepszyć | Bielsko-Biała inwestuje | Good night and good luck! | Dylematy zarządzania | Zewrzeć szeregi | Jak przeżyć wakacje?
KOMENTARZE

SKOMENTUJ!

 

jeśli chcesz, aby Twój e-mail był aktywny usuń tekst wpisany w pole formularza

wstecz
Euroregiony Polska [53/54 2006] do góry