.:STRONA GŁÓWNA:.              .:CZYTELNIA:.              .:DOWNLOAD:.
temat zasadniczy  

Władza(2)

Z prof. WIKTOREM OSIATYŃSKIM rozmawia Grzegorz Płonka

– Jakie instytucje służą do równoważenia władzy w państwie demokratycznym i jak ochronić je przed upolitycznieniem ze strony ludzi sprawujących władzę?

– W państwach demokratycznych do równoważenia władzy służą między innymi sądy konstytucyjne, sądy publiczne, banki centralne, różnego rodzaju rady, jak na przykład w Polsce Rada Polityki Pieniężnej czy Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji. Tego typu instytucje są niezwykle ważne w krajach, w których państwo pełni dużą rolę interwencyjną i gospodarczą, a także posiada sporo pieniędzy z podatków, za które może kupować głosy wyborców. Warto również zwrócić uwagę na fakt, że w demokracji każdy kto rządzi, chce mieć wpływ na środki przekazu. Obecnie media są rynkowe, jednak można na nie wpływać na kilka sposobów. Po pierwsze bezpośrednio z wykorzystaniem dostępnych środków oddziaływania. Po drugie można faworyzować wybrane stacje radiowe i telewizyjne czy gazety, z pominięciem innych mediów, chętnych do uzyskania informacji rządowych. Trzecią możliwością jest obsadzanie rad nadzorczych i dyrekcji mediów, a co za tym idzie kształtowanie ich polityki działania. Kolejny sposób obejmuje wykorzystanie instrumentów finansowych w dawaniu lub odbieraniu płatnych ogłoszeń państwowych, poszczególnych ministerstw lub spółek z udziałem skarbu państwa. Jest to potężna broń, przy pomocy której można wywierać nacisk na środki przekazu w celu publikowania informacji zgodnych z założeniami władzy. W celu ochrony mediów przed manipulacjami władzy musi istnieć organ dbający o niezależność środków przekazu i wolność wypowiedzi, bez których demokracja nie może się obyć. Podmiot ten powinien być apolityczny, nie może składać się z ludzi związanych z partiami politycznymi, gdyż w przeciwnym razie będą oni realizować partyjne priorytety. Przy jego powołaniu występuje duża trudność, polegająca na tym, że wszystkie organy kontrolne, czyli sądy, rady, banki i tym podobne muszą być wybrane przez kogoś, kto ma legitymizację z wyboru. We współczesnych demokracjach jest to parlament – w systemie parlamentarnym lub parlament i prezydent. Istnieje zatem problem, jak ochronić organy kontrolne przed upolitycznieniem? Jest kilka reguł, które, nawet jeżeli nie są w Konstytucji zapisane – a powinny być – mogą pozytywnie zadziałać. Dotyczą one przyzwoitości konstytucyjnej i mówią, między innymi o tym, że ten, kto powołuje niezależny organ, nie może go odwołać w trakcie trwania kadencji. Jedynym wyjątkiem mogłaby być procedura impeachmentu, związana z naruszeniem prawa przez człowieka sprawującego urząd. Jest to pierwsza reguła, druga wskazuje na to, że kadencje osób wybranych do kontrolnych organów powinny się zazębiać, bo istotą demokracji konstytucyjnej jest zdolność do kompromisu. Nie może być tak, że za jednym zamachem po wyborach zmienia się większość składu członków danej rady czy sądu. Z tego punktu rażącym naruszeniem samej istoty konstytucjonalizmu i instytucji ochronnych, była zmiana ustawy o KRRiT, po to, żeby zmienić członków tej rady. Wszystkie poprzednie rządy próbowały umieścić swoich ludzi w radach nadzorczych KRRiT, ale żaden nie zrobił zamachu na samą niezależność tej instytucji, zmieniając ustawę.

– W jaki sposób należałoby powoływać skład KRRiT i innych państwowych instytucji kontrolnych?

– Uważam, że w przypadku Krajowej Rady sensowne byłoby odejście od wybierania członków rad nadzorczych tylko przez prezydenta, Sejm czy Senat. Kandydatów mogłaby wskazywać, na przykład Konferencja Rektorów Wyższych Uczelni czy prezesowie stowarzyszeń zawodowych i twórczych. Istniałoby wtedy większe prawdopodobieństwo, że ludzie, zasiadający w instytucjach kontrolujących, wybrani przez autorytety moralne, są kompetentni zawodowo i oderwani od polityki.

– Jakie cechy, według Pana, powinien mieć człowiek sprawujący władzę?

– W tym względzie mam bardzo jasne kryteria. Najważniejsze moim zdaniem, są cechy osobiste kandydata. Musi on być prawdomówny, uczciwy, posiadać integralną osobowość, być wierny swoim zasadom. Cechy te powinny uwidaczniać się w jego życiu osobistym, gdyż, na przykład ktoś, kto pięknie mówi o moralności, a zostawia żonę z trojgiem dzieci, jest dla mnie niewiarygodny. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że opuści również własną partię i wyborców. Bardziej boję się ludzi sprawujących władzę o cechach psychopatycznych niż nawet ludzi o skłonnościach korupcyjnych. Przed złodziejem mogę zamknąć szufladę lub schować portfel, a psychopata wchodzi w duszę, w uczucia i tam dokonuje bez porównania większych szkód.

– Dziękuję za rozmowę.

  Zobacz również  
Rządzić znaczy służyć | Aż po uszy | Potrzeba zrównoważonego rozwoju | From... Holland? | Kariera naukowa(2) | Ekolaury PIE 2006 | Wykorzystana szansa | Mocną kobiecą ręką | Na co, dla kogo? | Współpraca transgraniczna w Polsce i Europie | Magia miejsca | Jest rzeka! | Geoinformatyka | Krystyna Bochenek: Być kobietą w polityce | Nadzieje i wyzwania | Optymizm mimo wszystko | Bezpiecznie, czysto, zdrowo | Tatrzańskie mosty | Bitwa o pozycję | Scementować znaczy polepszyć | Bielsko-Biała inwestuje | Good night and good luck! | Dylematy zarządzania | Zewrzeć szeregi | Jak przeżyć wakacje?
KOMENTARZE

SKOMENTUJ!

 

jeśli chcesz, aby Twój e-mail był aktywny usuń tekst wpisany w pole formularza

wstecz
Euroregiony Polska [53/54 2006] do góry