|
Z mgr. inż. JAROSŁAWEM NOWAKIEM – wiceprezesem Zakładów Przetwórstwa Mięsnego „JAF” w Pilicy – rozmawia Hanna Smolańska
– W jednym z liczących się rankingów zakładów mięsnych Wasz zakład znalazł się w pierwszej dziesiątce, dystansując dużo większych, bardzo znanych na rynku producentów.
– To duża satysfakcja dla nas, dowód że dbałość o jakość, ciągłe inwestowanie, unowocześnianie przynoszą efekty.
– Patrząc na te obiekty trudno uwierzyć, że kiedyś stała tu skromniutka GS-owska masarnia...
– Po tamtym zakładzie praktycznie nie pozostał żaden ślad. W 1991 roku przejął tę masarnię mój ojciec, Antoni Nowak, i przez te kilkanaście lat, razem ze swoim wspólnikiem, doprowdzili do tego, że Zakłady Przetwórstwa Mięsnego „JAF” stały się wizytówką firm w tej branży. Zdolność produkcyjna zakładu, która przed przejęciem wynosiła 2 tony wyrobów wędliniarskich została w ciągu krótkiego czasu podwyższona do 20 ton poprzez generalną rozbudowę zakładu oraz modernizację całego parku maszynowego. Wzrost produkcji w tym okresie wiązał się nierozerwalnie ze zmianą sposobu zarządzania firmą, podniesieniem kwalifikacji oraz wydajności pracy załogi liczącej w dniu dzisiejszym 518 pracowników. Dzisiejsza zdolność ubojowa to 20 sztuk bydła na godzinę oraz 80 sztuk trzody chlewnej, pochodzącej z ekologicznych terenów województwa wielkopolskiego i kujawsko-pomorskiego jak i własnego skupu z okolicznych rolniczych terenów Jury Krakowsko-Częstochowskiej. Natomiast zdolność produkcyjna zakładu to 80 ton wędlin i wyrobów wędliniarskich dziennie, a zdolność rozbiorowa to 1200 sztuk trzody oraz 120 sztuk bydła na dobę. – Wymagało to sporych nakładów?
– Bez inwestycji nie byłoby takich wyników. W zakła-dach zainstalowano wiele maszyn najnowszej genera-cji, produkcji renomowa-nych firm zagranicznych, jak również krajowych. Zakład posiada również kompute-rowy system monitorowania parametrów procesów pro-dukcji oraz poszczególnych kroków technologicznych związany z archiwizacją poszczególnych danych.
Aby uzyskać lepsze wyniki w zakresie sprzedaży utworzono dział marketingu oraz stworzono sieć własnych sklepów i stoisk mięsnych. Wysoka jakość, szeroka gama asortymentów – łącznie 200 rodzajów – i estetyka opakowań sprawiają, że produkty Zakładów Mięsnych „JAF” cieszą się u konsumentów uznaną renomą.
– Sporo obaw towarzyszyło przystąpieniu Polski do Unii Europejskiej. Straszono, że nasze zakłady mięsne nie podołają nowym wymaganiom, a tymczasem Wy staliście się jednym z pierwszych zakładów tej branży przygotowanych do unijnych wymogów.
– Znamiennym dla nas był rok 1999 – od tego momentu rozpoczęliśmy intensywne prace modernizacyjne zakładu pod kątem unijnych wymogów. Uczestnicząc w szkoleniach prowadzonych przez przedstawicieli UE w Łodzi jednocześnie staliśmy się jednym z prekursorów branży mięsnej w przystosowywaniu zakładu do tych wymagań. Było to dla nas trudne zadanie, tym bardziej, że w Polsce praktycznie nikt nie wiedział, jak te zmiany mają wyglądać, dlatego często odpowiednich wzorców szukaliśmy w całej Europie. Dzięki pomocy duńskiej inspektorki i niemieckim projektantom mieliśmy trochę ułatwione zadanie i w momencie wejścia do Unii byliśmy w pełni gotowi. Poparte było to odpowiednimi uprawnieniami, certyfikatem ISO 9001:2001 oraz wdrożonym systemem HACCP.
– Dzięki temu możecie ekspo-rtować wasze wyroby?
– Tak, obecnie eksportujemy do Niemiec, Rosji, Ukrainy, Bułga-rii i na Słowację. Najważniejszy jednak jest dla nasi pozostanie – polski klient.
– Klient ceni sobie wasze wyroby, bo stosujecie spra-wdzone, tradycyjne receptury.
– Staramy się zachować staropolską recepturę, dającą odpowiednią jakość i smak naszym wyrobom. Używamy wyłącznie soli, pieprzu i czosnku. Proszę jednak pamiętać, że tradycyjne przepisy są mało wydajne, przez to podnoszą się koszta produkcji, a co za tym idzie i sama cena wędlin.
– Możecie jednak dosyć elastycznie ustalać ceny mając pewien istotny atut...
– Staramy się mieć kontrolę nad naszymi wyrobami i dlatego stworzyliśmy sieć sklepów i stoisk firmowych. Mamy ich ponad 100 i stale przybywają nowe. Nie ma co ukrywać, że handel własnymi wyrobami jest najtrudniejszy, ale też i najbezpieczniejszy. Omijamy wszystkich pośredników przez co mamy możliwość regulacji cenowych, a dostarczając sami towar zawsze mamy pewność, że jest on świeży.
– Czego życzyć zakładowi?
– Zwiększenia produkcji i pełnego wykorzystania zdolności produkcyjnych. Wiąże się to z dalszą rozbudową sieci sklepów, co miesiąc średnio otwieramy 2-3 nowe punkty. Są to bardzo drogie inwestycje, pochłaniające znaczną część budżetu, ale innego wyjścia dla nas nie widzę.
– Dziękuję za rozmowę.
|