.:STRONA GŁÓWNA:.              .:CZYTELNIA:.              .:DOWNLOAD:.
NA MARGINESIE 211 POD ROZWAGĘ  

Fala za falą...

Czego naprawdę pragniemy? Co jest naprawdę istotne? Czego tak naprawdę oczekujemy od życia? Jakie są punkty styczne naszego postrzegania rzeczywistości i wizji przyszłości?

Świat zmienił się fundamentalnie. Tym, co zmieniło się najpierw – i co wciąż się zmienia – jest samo tempo przemian. Upłynęło 40 lat, zanim radio zdobyło 5 mln słuchaczy w Ameryce. 13 lat potrzebowała telewizja, aby uzyskać taką samą liczbę widzów. Wystarczyły 4 lata, aby World Wide Web (www) zdobyła 50 mln użytkowników, których liczba zwiększa się o 1000 proc. każdego roku. Niepisanej regule, że szybkość i liczba tranzystorów podwaja się co 18 miesięcy, towarzyszą teraz oczekiwania, iż całkowita szerokość pasma światowych systemów komunikacyjnych będzie zwiększała się trzykrotnie co 12 miesięcy.

Zmiany we współczesnym świecie następują w tak szybkim tempie, że identyfikacja jednostek z interesami tradycyjnych grup społecznych napotyka coraz większe trudności. Dzieje się tak na skutek tryumfów wszechogarniającej świat globalizacji, będącej pochodną niespotykanego w dziejach rozwoju technologicznego, zwłaszcza w sferze informatycznej, komputeryzacji, wręcz terroru informacji i dostępu do niej.

W rolniczej gospodarce pierwszej fali naszej cywilizacji kapitałem była ziemia. Ziemi można dotknąć, ale nie można jej mnożyć i nie może jej używać kilka osób naraz. Żeby mieć więcej ziemi, trzeba ją było odebrać innemu właścicielowi. W uprzemysłowionych zachodnich cywilizacjach drugiej fali kapitał stanowiły fabryki. Kupując akcje można było kupić jakieś kawałki tych fabryk. Właściciel akcji mógł też dotknąć fabrycznego muru i wiedział, że jakaś część tego muru jest jego własnością. Ten kapitał wciąż nie mógł jednocześnie służyć do dwóch różnych celów, ale już można go było mnożyć, budując nowe fabryki.

Kapitału trzeciej, postprzemysłowej fali raczej nie można dotknąć. Akcje Microsoftu nie oznaczają udziału w jakiejś materialnej własności. Są tylko symbolem. Akcjonariusze Mikrosoftu nie pytają, czy ma on fabryki, linie montażowe, budynki. W tym sensie Microsoft – korporacja większa dziś niż General Motors – praktycznie nic nie ma. Jego kapitał znajduje się w mózgach zatrudnionych tam ludzi.

Dziś podstawowym środkiem produkcji i źródłem mnożenia kapitału jest umysł ludzki – Kapitał Intelektualny. A on także ma różne oblicza, jest groźny...

„Bo nowy system tworzenia dobrobytu zawsze kreuje rzeszę wykluczonych. System przemysłowy zepchnął na margines wielu europejskich chłopów. Teraz jest podobnie... będzie rosła grupa robotników, którzy przepracowali po 10 ,20, 30, lat w tradycyjnych fabrykach, a ich miejsca pracy znikły z dnia na dzień. Część z nich zdobędzie jakieś nowe miejsce, ale wielu znajdzie się na marginesie. To jest wielkie wyzwanie dla współczesnych społeczeństw” (WALTER WRISTON)

W tej sytuacji opieranie władzy o odchodzące w przeszłość formacje społeczne – chłopstwo i klasę robotniczą jest przejawem krótkowzroczności. Pojęcia te w najbardziej rozwiniętych państwach przestają pełnić rolę identyfikacji dla poszczególnych jednostek. Za maską sporów religijnych, politycznych, narodowych, ideologicznych często kryją się sprzeczne interesy ścierających się fal cywilizacyjnych.

Nasze państwo jest wciąż jednak „przemysłowe”. Mentalność wielu urzędników wciąż jest „przemysłowa’. Lobby „przemysłowe” ciągle są potężne i znaczna część społeczeństwa ma wciąż przemysłowe nawyki.

Tradycyjni rolnicy należą do innej cywilizacji niż robotnicy bankrutujących hut.

Ale jedni i drudzy widzą zagrożenie w przyczółkach trzeciej fali. Odmienność potrzeb trzech fal dobrze widać na przykładzie związków zawodowych. W społeczeństwach pierwszej fali związki nie istniały. W uprzemysłowionych krajach drugiej fali stały się potęgą, bo tysiące robotników zgromadzonych w wielkich halach fabrycznych miało praktycznie identyczne interesy. Żeby zrozumieć współczesne społeczeństwo i polityczne rozgrywki trzeba widzieć nakładanie się na siebie trzech cywilizacyjnych fal. Bo przemysł i rolnictwo końca XX wieku miały inne potrzeby społeczno-polityczne, prawne, ekonomiczne, nawet edukacyjne, niż gospodarka obecnego stulecia.

Do trzeciej fali dotrwają nie tylko wielkoprzemysłowi robotnicy lecz także ludzie żyjący według reguł pierwszej fali. W społeczeństwie powstają ogromne napięcia. Efekty tych napięć widać w postaci upadających przedsiębiorstw. Wszyscy ponosimy olbrzymie koszty restrukturyzacji przemysłów, które były kiedyś symbolami postępu i sukcesu. Nie wiadomo, jak pogodzić sprzeczne interesy tych trzech grup, jaką politykę ma prowadzić państwo. Bo trzecia fala potrzebuje zupełnie swobodnego przepływu towarów, informacji, ludzi, kapitału. Druga fala wymaga konkurencji międzynarodowej, ale kontrolowanej przez państwo. Ludzie pierwszej fali nie chcą konkurencji, globalizacji ani modernizacji, chcą przetrwać i chcą ochrony przed wszystkim, co obce. Ludzie trzeciej fali chcą, by państwo inwestowało w edukację, badania naukowe, infrastrukturę. Ludzie drugiej fali chcą przede wszystkim bezpieczeństwa socjalnego.

W przemyśle trzeciej fali najważniejsze narzędzia pracy najemnej nie stoją w fabrykach ani w rzemieślniczych warsztatach. Najważniejsze narzędzia są teraz w ludzkich mózgach. Ludzie codziennie przynoszą je do pracy i po godzinach zabierają do domu. I w kontekście tego właśnie stwierdzenia pojęcie „wolności” jako wartości nadrzędnej nabiera nowego znaczenia. To właśnie o wolności twórczych, kreujących dobra duchowe i materialne umysłach powinniśmy myśleć mówiąc o człowieku pracy.

Podstawowym kryterium identyfikacji człowieka postępowego powinny być otwartość i akceptacja bezustannych poszukiwań, kreacji rozwiązań, pomysłów, idei pozwalających sprostać wymogom współczesnego świata - właśnie w ujęciu globalnym. Nie oznacza to braku aprobaty np. dla państwa narodowego i państwa obywatelskiego. Wręcz przeciwnie. To właśnie za pomocą państwa obywatelskiego, które pozbawia rząd wielu kompetencji oddając je w jak najliczniejsze ręce na najniższych szczeblach można stworzyć rękojmię dla sprostania owym wymogom. Żaden rząd nie jest w stanie skutecznie podejmować decyzji w setkach tysięcy kwestii powstających każdego dnia. Monopol władzy w naturalny sposób nastawia ją przeciwko zmianom.

W kontekście wyborów parlamentarnych warto zauważyć, że w realizacji celów politycznych niezmiernie ważne są narzędzia i systemy wartości, do których dana opcja się odwołuje. Zaledwie 7 procent społeczeństwa polskiego ma wyższe wykształcenie. Tryumfuje rozbuchany konsumpcjonizm, który stanowi główny cel milionów jednostek oraz praktycznie jedyny wzorzec dla samorealizacji. Sytuacja ta mocno ogranicza możliwości pozyskiwania zwolenników osiągania celów dalekosiężnych i opartych o nie sprawdzone do końca prognozy rozwojowe. Wobec tego podstawowym zadaniem jest optowanie za jak najszerszą edukacją społeczeństwa i osiągnięciem jak najszybciej standardów państw wysoko rozwiniętych. Osiągnięcie takiego celu jest warunkiem intelektualnego dotarcia z argumentacją dla celów politycznych do szerszych szeregów kręgów społecznych.

Nie ulega wątpliwości, że nadchodzi czas decydujący. Trzeba bowiem stworzyć nowe mechanizmy dostosowane do trzeciej fali, tak jak tradycyjna demokracja była dostosowana do potrzeb drugiej fali. Musimy też zdawać sobie sprawę, że wzbierająca trzecia fala wymaga całkowicie nowego spojrzenia na państwo, gospodarkę, społeczeństwo. Sądzę, że nie może być powrotu do silnego państwa w tradycyjnym autokratycznym rozumieniu jego funkcji, żadnego „szarpania za cugle”. Żaden centralny aparat nie będzie już bowiem w stanie ogarnąć coraz bardziej skomplikowanych problemów postprzemysłowych społeczeństw. Władzę trzeba radykalnie decentralizować.

Ciągle międlone na wszelkie sposoby w mediach pojęcia: lewicowi, prawicowi , czy socjalni i liberalni - w rozumieniu obecnego i przyszłych pokoleń mają już charakter bardziej historyczny i na scenie polskiej polityki są już czysto umowne.

Dziś nie ma już żadnej trwałej większości, którą mógłby reprezentować demokratyczny rząd. W każdej niemal sprawie trzeba budować nową społeczną koalicję rozmaitych mniejszości. Demokratycznie wyłaniana władza polityczna coraz wyraźniej słabnie wobec władzy ekonomicznej, której nikt nie wybiera i którą coraz trudniej jest także kontrolować. To jest prawdziwy problem, który trzeba rozwiązywać każdego dnia i uczyć się z nim żyć.

Jacek Broszkiewicz

  Zobacz również  
Będziemy bardziej stanowczy | Jak być | O zdeprawowaniu i nie tylko... | We własnym interesie | Będzie nas coraz mniej | Którą drogą | Tęgie mózgi... | Odbudować Górny Śląsk | Od KZK GOP po Wspólnotę Miast | Górnosląski Związek Metropolitalny | Nie czekając na ustawę | Aglomeracja katowicka – wspólnota interesów | Przełamać opory | Od degradacji do rekultywacji | Dla regionu i... nie tylko | Unia leczy się też w Polsce | Turcja za 20 lat | Szczyt zdrowia i smaku | Staropolskie receptury, nowoczesne technologie | Chmury nad euroregionami | Znajdujemy to co dobre... | Lekarz na obczyźnie | Bieda
KOMENTARZE

SKOMENTUJ!

 

jeśli chcesz, aby Twój e-mail był aktywny usuń tekst wpisany w pole formularza

wstecz
Euroregiony Polska, 47/2005 do góry