|
Już po raz czwarty z kolei nasza redakcja została zaproszona do obsługi medialnej jednego
z najważniejszych wydarzeń politycznych i ekonomicznych, jakie co roku odbywa się w naszym kraju. XV Forum Ekonomiczne, jakie odbywało się w dniach 7-10 września w Krynicy zorganizowała, jak zawsze, Fundacja Instytut Studiów Wschodnich, która od 1993 roku prowadzi działalność na rzecz współpracy pomiędzy państwami europejskimi, szczególnie Europy Środkowej i Wschodniej.
W czasie czterodniowych obrad 1500 uczestników reprezentujących kilkadziesiąt krajów z całego świata dzieliło się swymi doświadczeniami z praktyki życia politycznego i gospodarczego, a także prognozowało rozwój sytuacji zarówno w skali globalnej, jak kontynentalnej i regionalnej.
Dla nikogo nie jest tajemnicą, że główną determinantą rozwoju Europy i świata jest sposób funkcjonowania gospodarki, podejścia do rozwiązywania problemów związanych z odpowiedzialnością państw i sfer biznesu za poziom i rodzaj wytwórczości, ekologicznych jej skutków, skutecznością w walce z bezrobociem, starzeniem się społeczeństw itp. Skuteczność funkcjonowania gospodarki ma znaczenie zasadnicze w dostarczaniu podstawowych dóbr materialnych, których brak może być powodem poważnych konfliktów społecznych oraz międzynarodowych. Paradoksalnie, obfitość tych dóbr, budująca poczucie dobrobytu wyzwalająca rozbuchany konsumpcjonizm stawać się może w konsekwencji przyczyną obniżenia poziomu zdrowej motywacji, konkurencji i w efekcie prowadzić do stagnacji ekonomicznej. Kwestia funkcjonowania państwa socjalnego przewijała się
w sporach pomiędzy zwolennikami liberalnych teorii rozwoju cywilizacji a apologetami brania przez państwo coraz większej odpowiedzialności za losy społeczeństw.
W tym kontekście i w odniesieniu do polskich warunków najbardziej interesujące z naszego punktu widzenia były perspektywy skuteczności i konkurencyjności polskiej gospodarki. Najbardziej budującym wnioskiem, jaki mógł się nasunąć po wysłuchaniu kilku panelowych dysput poświęconych tej problematyce, jest ten, który stwierdza, że na szczęście, mimo istniejących jeszcze patologii (korupcja), sposób urządzenia naszego życia gospodarczego w warstwie prawnej i systemowej skutecznie opiera się ciągotom nakierowanym na odbudowanie prymatu polityki nad ekonomią. W toku mijającej obecnie kampanii wyborczej można było odnieść wrażenie, że politycy obiecujący często gruszki na wierzbach, mogą wszystko pozmieniać, byle tylko zadowolić wyborców i zburzyć budowany mozolnie przez ostatnie 15 lat gmach gospodarki. Ma on obecnie na tyle silne fundamenty, iż, doprawdy, trzeba by nie lada rewolucyjnego działania, by nimi zachwiać. Najlepszym dowodem na to stwierdzenie była i jest silna pozycja złotówki, jak się okazało, mało wrażliwa na zawirowania polityczne związane z naszymi wyborami parlamentarnymi.
Polski kurs gospodarczy jest stabilny, a inwestorzy zagraniczni wrzawę wyborczą traktują tak, jak ona na to zasługuje – z dystansem i robią swoje. Jest wręcz pewne, że państwo będzie kontynuowało swoją politykę prywatyzacji majątku narodowego, mimo, że obecnie u sterów rządu jest ugrupowanie traktujące czynnik „narodowy”” wręcz sztandarowo, co wzbudzać mogłoby obawy tych, którzy chcą w Polsce inwestować. Zderzenie obietnic wyborczych i deklaracji z twardą rzeczywistością ekonomiczną, koniecznością spełnienia niektórych obietnic socjalnych i innych oczywistych powinności państwa wobec obywateli szybko powinno przynieść ostudzenie zapałów na przykład nacjonalizacyjnych i renacjonalizacyjnych w stosunku do niektórych dziedzin gospodarki, uznawanych przez obecną ekipę za strategiczne, a więc nie mogące podlegać prywatyzacji. O sile gospodarki zaświadczy to, czy oprze się ona wprowadzaniu w nią rozwiązań ideologicznych.
Tym bardziej, że jest ona coraz bardziej konkurencyjna nie tylko w Europie. Nawet mimo tego, że – na co zwracał uwagę Marek Belka – na światowy rynek wkroczył 1 mld nowych pracowników z Chin i z Indii, surowce stały się drogie, a ręce do pracy tanie. Z drugiej strony podkreślano, że chociaż specjalne zachęty finansowe dla inwestorów są bardzo liczącym się czynnikiem w decyzjach o wyborze lokalizacji przedsięwzięć, to kluczowe znaczenie mają: polityczna stabilność, wykwalifikowana siła robocza i dobra infrastruktura, którą trzeba rozwijać.
W Polsce te kryteria odgrywać powinny coraz poważniejszą rolę. Nie mniejszą jednak niż dalsze postępy w restrukturyzacji i prywatyzacji gospodarki.
Minął już ponad rok naszej obecności w Unii Europejskiej. Polska gospodarka dzięki integracji, ale i dzięki własnym wysiłkom stała się naprawdę silna i weszła na ścieżkę wzrostu. Przedsiębiorstwa mają coraz lepsze wyniki, dane makro świadczą o poprawie kondycji finansowej firm, odzyskujemy rynki wschodnie, jesteśmy tam bardzo aktywni, chociaż nie tak, jak dyktowałby to nasz potencjał. To wskazówka dla rządzących, których wielką rolą będzie okazanie prawdziwego, a nie tylko deklaratywnego wsparcia wysiłków polskich przedsiębiorców w ekspansji na rynki wschodnie, zwłaszcza Rosji. To zadanie także dla firm otoczenia biznesu, sektora bankowego i ubezpieczeń. W tym kontekście również powinien się objawić pragmatyzm polskiej polityki wschodniej, wolnej od kampanijnej retoryki, konieczny w kształtowaniu poprawnych stosunków z rosyjskim partnerem. Tu chodzi o nasz interes gospodarczy – przede wszystkim.
Polska prąc w kierunku jak najlepszej skuteczności i konkurencyjności swej gospodarki musi budować swą pozycję w Europie, która mimo kryzysu wartości i wolnego wzrostu gospodarczego wciąż jest największym regionem gospodarczym, największą potęgą eksportową w świecie. Zbyt często, pogrążeni w utyskiwaniu nad sobą zapominamy, że nasz kontynent wciąż jest regionem dobrobytu, stabilności, najwyższych standardów socjalnych i ochrony środowiska. W istocie trudność sprowadza się do dokonania wyboru co do dalszej drogi i udzielenia sobie odpowiedzi na pytanie, czy tak dojrzała gospodarka jest skazana na niskie tempo wzrostu i czy europejskie bezrobocie nie jest związane z modelem społecznym.
Zdaniem części uczestników Forum obecne problemy Europy wynikają z tego, iż nie zdecydowała się, jakiej integracji pragnie. Przedwczesne i niedojrzałe okazały się pomysły dotyczące powstania jednego superpaństwa. W rezultacie Europa jest unią niezależnych krajów, ale podjęte wcześniej decyzje, np. o wspólnej walucie, wymuszają na nich wspólną politykę gospodarczą. Dziś jest czas, zwłaszcza po fiasku konstytucji europejskiej, by zacząć sobie udzielać szczerych odpowiedzi na wiele fundamentalnych pytań. Co dalej Europo?
Zanim jednak zaczną padać pomysły na zwiększenie skuteczności gospodarczej i co do wyboru modelu społecznego (więcej czy mniej państwa?), wypada wyjść od refleksji natury filozoficzno-etycznej, na co zwracali uwagę m.in. Lech Wałęsa, Tadeusz Mazowiecki i kardynał Renato Martino, przewodniczący Papieskiej Komisji Iustitia et Pax, którzy podkreślali, jak ważne dla Europy powinny być teraz prawda, wolność, solidarność i odpowiedzialność zarówno w życiu politycznym, gospodarczym, jak i w nauce.
– Jeśli nie ma odniesienia do prawdy i godności, demokracja staje się techniczną procedurą, biotechnologia prowadzi do fabrykowania ludzi, a technologie informatyczne kreują wirtualną rzeczywistość – ostrzegał kard. Martino – Europa powinna być otwarta zarówno pod względem gospodarczym, jak i społecznym. Nie może być zamkniętym, izolowanym w swym dobrobycie terytorium.
(as)
|