|
Specjalnie dla ER-P
Jacques Pélissard, Przewodniczący Zgromadzenia Merów Francuskich
Francuscy merowie opowiadają się za wspólnotową polityką spójności w ramach Unii Europejskiej, co być może zabrzmi kontrowersyjnie w obliczu znanych powszechnie priorytetów polityki zagranicznej Francji oraz w kontekście wyników referendum konstytucyjnego w naszym kraju. Być może nasze stanowisko wyjaśni fakt, że polityka spójności jest składową zasady solidarności, do której jesteśmy bardzo przywiązani. Bliska jest nam idea zrównoważonego rozwoju wszystkich regionów, bo i u nas występują spore dysproporcje
w tej sferze. Popieramy ideę działań na rzecz zwiększania możliwości konkurencyjnych regionów we wszystkich 25. a w niedalekiej przyszłości 27. państw członkowskich UE. Dlatego też nasze Zgromadzenie poprosiło rząd francuski, aby na lata 2007-2013 budżet wydatkowany na politykę spójności był na wysokości wcześniej określonych zadań.
Jesteśmy zwolennikami poglądu, że środki przeznaczane przez UE na rozwój regionalny powinny docierać do wszystkich regionów we wszystkich państwach Unii, bowiem wszystkie regiony borykają się z problemami związanymi bądź to z bezrobociem, restrukturyzacją przemysłu i urządzaniem nowego porządku postprzemysłowego, czy też związanymi z trudną sytuacją na obszarach wiejskich. Pomoc powinny otrzymywać przede wszystkim państwa, które ostatnio przyłączyły się do UE.
W odniesieniu do tych opinii także i my zastanawiamy się nad zwiększeniem skuteczności działania Unii Europejskiej na tych płaszczyznach i jest dla nas jasne, że kluczowego znaczenia zaczyna nabierać kwestia decentralizacji, jako metody rozdysponowywania unijnych środków,
a w szerszym ujęciu zarządzania społecznościami lokalnymi i regionalnymi. Porządek prawny we Francji sprzyja tym trendom i gwarantuje zwiększone kompetencje władzom samorządowym różnego szczebla. Myślę, że nasze rozwiązania prawne są godne polecenia innym krajom. Decentralizacja oznacza dla nas autonomię finansową władz lokalnych a także zagwarantowanie miejscowych środków na łączenie działań gospodarczych w relacji międzyregionalnej. Pracujemy nad ściślejszym powiązanie rozwoju gospodarczego z kreowaniem postępu w ujęciu terytorialnym.
Problem decentralizacji władzy, jako metody na zwiększenie skuteczność rządzenia i wyzwalania inicjatywy ludzi, rozumiemy także w kontekście odpowiedzialności państwa za ten proces i jego zdolność do spojrzenia horyzontalnego, biorącego pod uwagę zróżnicowanie poziomu rozwoju poszczególnych regionów. To wskazówka cenna, jak sądzę, i dla innych krajów, bo przecież tworząc Unię Europejską wszyscy bierzemy odpowiedzialność za tempo osiągania dobrobytu w skali kontynentalnej. Nie bez znaczenia są kompetencje najważniejszych graczy: miast, regionów
i gmin. To kwestia kluczowa. Sporo komplikacji przysparza wykorzystywanie funduszy strukturalnych w ogromnych wspólnotach terytorialnych, zwłaszcza w wielkich aglomeracjach. Ważne jest umiejętne wykorzystanie faktu bliskości samorządów je tworzących, ich wzajemne relacje
i wspólne interesy. To jak potrafimy się porozumieć na poziomie najniższym często decyduje o efektywności wykorzystania wielkich sum pieniędzy przeznaczanych na przykład na potężne projekty infrastrukturalne. We Francji ustawowo wsparto te relacje i system zaczyna działać sprawnie, czego przykładem jest realizacja dużych projektów
w Alzacji.
Priorytety Komisji Europejskiej, czyli walka z bezrobociem i zwiększanie konkurencyjności są dla nas dziedzinami, które powinno się regulować na płaszczyźnie regionalnej a nie państwowej. Współpraca z rządem centralnym powinna przebiegać tylko na wybranych płaszczyznach, na przykład w dziedzinie transportu. Nie można też ukryć faktu, że decentralizacja polegać ma także na tym, że wiele działań natury politycznej musi się odbywać na szczeblu regionu. A skoro tak, to paląca staje się kwestia do jakich granic można się tu posunąć. Również postulat decentralizacji decyzji o tym, jak dzielić fundusze strukturalne w ramach Unii Europejskiej wymaga szczególnej rozwagi. Sadzę, że w moim kraju wkrótce dojdzie do przekierowania ciężaru odpowiedzialności za rozdział tych funduszy na Zgromadzenie Merów Francuskich. Popieramy przy tym te koncepcje Komisji Europejskiej, które zakładają kierowanie środków finansowych przede wszystkim na potrzeby regionów najuboższych, a i takich we Francji jest kilka, podobnie zresztą dotyczy to niektórych miast i obszarów wiejskich, w których dobrobyt nie zawsze jest częstym gościem – wbrew powszechnej opinii. W ten sposób pragniemy wychodzić naprzeciw oczekiwaniom tych społeczności, które pożytki z faktu bycia Francji w Unii Europejskiej, nie zawsze mogą dostrzec i doświadczyć.
|